Lista oczekujących wkrótce

Pierwszą rzeczą, którą byśmy Wam sprzedali, jest godzina

Doradztwo sprzedaje programy, bo to programy dostają budżet. Użyteczny pierwszy krok jest znacznie mniejszy: godzina na postawienie problemu, po której część firm dojdzie do wniosku, że nas nie potrzebuje. Kiedy formularz ruszy, poprosi o adres e-mail i jedno zdanie o tym, co nie działa.

Najpierw postawienie problemu

Krótka, płatna praca, która zostaje u Was — łącznie z wersją przemawiającą przeciwko robieniu czegokolwiek.

Nie mamy czego odsprzedać

Żadnych licencji, poleceń ani poziomów partnerstwa. Za rekomendacją nie stoi nic.

Wracajcie

Blog jest próbką pracy i jest na tyle konkretny, żeby dało się z nim nie zgadzać.

Dlaczego nie ma czego wypełniać

Bo firma doradcza z pustym kalendarzem, która już umawia rozmowy handlowe, to firma, która będzie się uczyć na Waszym programie. I dlatego, że uczciwa pierwsza rozmowa jest krótka i tania, a to nie pasuje do formularza zaprojektowanego pod kwalifikację leada.

Do czego posłuży lista oczekujących

Jedno pole, adres e-mail, opcjonalnie jedno zdanie o tym, co nie działa. Nie ankieta kwalifikacyjna — bo sensem pierwszej godziny jest ustalenie, czy w ogóle jest problem wart rozwiązania, a formularz tego nie zrobi.

Czego będzie dotyczyć pierwsza godzina

Jaka decyzja zapada źle albo za wolno, kto ją podejmuje, na czym się opiera i co widocznie zmieniłoby się, gdyby była lepsza. Większość programów transformacji nigdy nie odpowiada na to czwarte pytanie i dlatego tak wielu z nich nie da się później ocenić.

W międzyczasie

Blog niesie rozumowanie: dlaczego wiążącym ograniczeniem jest zdolność do zmiany, a nie strategia; dlaczego firma doradcza, która odsprzedaje, nie może Wam doradzać; co się dzieje, gdy AI spotyka proces, którego nikt nie zdefiniował; dlaczego sześć tygodni działającego oprogramowania bije sześć miesięcy projektowania; i jak kupować doradztwo, żeby musiało zadziałać.

Brak formularza, brak zbieranych danych, brak rozmów handlowych — po prostu praca w toku.