Fabryki agentów nie zostaną w dziale IT

Młoda kobieta przypina rząd pustych pastelowych kartek do białej ściany w jasnym biurze, a dwoje współpracowników z laptopem i plikiem dokumentów przygląda się temu

Fabryki agentów wyjdą z działu IT do zakupów, finansów i obsługi klienta, a o tym, który dział skorzysta pierwszy, rozstrzygnie stan jego procesu, nie wybór narzędzia.

Fabryką agentów nazywamy tu pętlę, w której praca wchodzi w jednym miejscu, agenci prowadzą ją przez kolejne etapy, a ludzie stoją w punktach decyzji. Zespoły programistów już tak pracują. Zgłoszenie trafia do kolejki. Agent je sortuje, przygotowuje opis, zmianę, pierwszą recenzję i dowód, że zmiana działa. Człowiek zatwierdza opis, potwierdza wynik i decyduje o wydaniu. Reszta firmy jest zwykle dwa kroki za tym.

Dlaczego programiści byli pierwsi

Nie dlatego, że są bystrzejsi od kupców czy księgowych. Ich praca od lat spełnia trzy warunki, których większość działów biznesowych jeszcze nie spełnia.

Wejście jest zapisane. Zgłoszenie, kod, opis zmiany, historia wersji. Agent ma co czytać.

Wynik da się sprawdzić. Testy przechodzą albo nie. Aplikacja się uruchamia albo nie.

Każda zmiana zostawia ślad. Kto, co, kiedy i dlaczego zmienił, da się odtworzyć po roku.

Teraz dział zakupów. Zapotrzebowanie przychodzi mailem, telefonem i na kartce zostawionej na biurku. Wybór dostawcy uzasadnia się w rozmowie. To, czy zakup był dobry, wychodzi po kwartale, jeśli w ogóle ktoś to sprawdza. Agent w takim procesie nie ma co czytać, nie ma z czym porównać wyniku i nie zostawi śladu, z którego ktoś mógłby się czegoś nauczyć.

Cztery kroki od czatu do fabryki

EtapProgramiściZakupyObsługa klienta
1. Czat obok pracypyta czat, kopiuje odpowiedź do edytoraprosi czat o szkic zapytania ofertowegoprosi czat o uprzejmą odpowiedź na skargę
2. Podpowiedzi w narzędziuedytor dopowiada kolejne liniesystem zakupowy podpowiada kategorięsystem zgłoszeń proponuje szablon odpowiedzi
3. Agent jednej osobyprogramista prowadzi agenta krok po kroku na laptopiekupiec prowadzi agenta, który porównuje ofertykonsultant prowadzi agenta, który zbiera historię klienta
4. Fabrykazgłoszenie wchodzi do pętli, człowiek zatwierdza opis, weryfikację i wydaniezapotrzebowanie wchodzi do pętli, agenci sprawdzają budżet, umowy i oferty, człowiek wybiera dostawcęreklamacja wchodzi do pętli, agenci odtwarzają sprawę i szykują decyzję, człowiek ją podejmuje

Większość działów biznesowych jest na etapie pierwszym albo drugim, a pojedyncze osoby na trzecim, często bez wiedzy przełożonych, o czym pisaliśmy w tekście o ludziach, którzy już używają AI. Różnica między trzecim a czwartym krokiem jest większa, niż wygląda w tabeli. Na trzecim agent jest przedłużeniem jednej osoby. Na czwartym praca przestaje być prywatna i staje się procesem firmy.

To jest projekt zmiany, nie zakup

Przejście do fabryki wygląda jak decyzja zakupowa: wybrać platformę, kupić licencje, podłączyć systemy. Platforma jest jednak najmniejszą częścią tej pracy. Większa część to pytania, na które nie odpowie żaden dostawca. Kto pisze zapotrzebowanie i w jakiej formie. Kto zatwierdza wybór dostawcy, gdy agent przygotował porównanie. Co się dzieje, gdy agent nie jest pewien. Kto jest właścicielem wyniku, gdy połowę pracy wykonała maszyna.

Jeśli proces nie jest opisany, fabryka go nie opisze. Utrwali jedną z wersji, która akurat trafiła do instrukcji agenta. Pisaliśmy o tym przy agentach w niezdefiniowanych procesach. Drugi warunek jest mniej widoczny: zespół musi mieć czas, żeby się przestawić. Jeśli w dziale biegną już trzy inne programy, czwarty nie wejdzie, nawet jeśli jest najlepiej zaprojektowany. Ograniczeniem jest zdolność do zmiany, nie technologia.

Dwie prace zamiast jednej

W zespołach, które pracują w modelu fabryki, każdy ma dwa zadania. Pierwsze to robienie produktu. Drugie to ulepszanie fabryki, która go robi: poprawianie instrukcji agentów, sprawdzanie, ile pracy przeszło przez pętlę bez poprawek, i ile to kosztowało.

To samo czeka kupca i konsultanta obsługi klienta. Kupiec nadal odpowiada za to, czy wybrany dostawca był dobry, bo zna rynek lepiej niż jakikolwiek agent. Ale coraz większą część tygodnia spędza na tym, żeby następne zapotrzebowanie wymagało mniej jego poprawek. Gdy agent źle porównał oferty, kupiec poprawia instrukcję, a nie tylko wynik.

Ta druga praca nie zrobi się sama. Jeśli nie ma na nią czasu w planie, kupiec poprawi wynik, zamknie sprawę i pójdzie dalej. Fabryka zostanie na poziomie z pierwszego tygodnia.

Gdzie automatyzacja szkodzi

Fabryka bez ludzi. Część rynku obiecuje pętle, w których nikt nie zatwierdza. W zakupach oznacza to agenta, który sam składa zamówienie u nowego dostawcy. W obsłudze klienta agenta, który sam obiecuje rabat klientowi w sporze. To nie oszczędza pracy. Przenosi ją do działu prawnego. Agent analizuje, przygotowuje i proponuje. Człowiek decyduje, podpisuje i odpowiada.

Praca, która nagle staje się jawna. Na trzecim kroku to, jak ktoś pracuje z agentem, jest jego sprawą. W fabryce każda poprawka jest widoczna, a koszt pracy każdej osoby łatwo policzyć. Jeśli zarząd użyje tych liczb do rankingu ludzi, najlepsi odejdą pierwsi. Opór, który wtedy zobaczycie, nie będzie irracjonalny, co opisaliśmy w tekście o oporze wobec zmiany. Liczby z fabryki służą do ulepszania fabryki.

Automatyzacja tam, gdzie błąd jest drogi i późno widoczny. Klasyfikacja zapotrzebowań może iść przez pętlę od początku. Zmiana warunków płatności u kluczowego dostawcy nie powinna.

Po czym poznać, że to działa

Metryka próżnościMetryka wyniku
ile porównań ofert i odpowiedzi przygotował agentile razy człowiek musiał dotknąć jednej sprawy, zanim została zamknięta
ile osób ma licencję na narzędziejaka część spraw przeszła przez pętlę bez poprawek po akceptacji
ile tokenów zużył działile kosztuje jedna zamknięta sprawa i jak ten koszt zmienia się z miesiąca na miesiąc
„wdrożyliśmy agentów w trzech działach”czy czas od zapotrzebowania do zamówienia spadł względem punktu wyjścia

Fabryka skraca drogę do prawdy, ale jej nie zmienia. Jeśli zakup był zły, bo rynek się zmienił, pętla pokaże to szybciej. Nie sprawi, że będzie dobry.

Test na ten tydzień

Wybierzcie w jednym dziale poza IT jedno zadanie, które wraca co tydzień. Zapiszcie je na jednej stronie tak, jakbyście przekazywali je nowej osobie: co przychodzi, co ma wyjść, po czym poznać dobry wynik i kto zatwierdza. Jeśli nie mieści się na jednej stronie albo trzy osoby zapisują je inaczej, pierwszym projektem jest proces, a nie agent. Od takiej diagnozy zaczyna się praca VUCALE.

Zostaje wybór. Możecie poczekać, aż fabryki dojrzeją w IT, i dopiero wtedy pomyśleć o reszcie firmy. Albo możecie już teraz zacząć zapisywać pracę w zakupach i obsłudze klienta, żeby w dniu, w którym narzędzia będą gotowe, nie zaczynać od pytania, jak ten proces właściwie działa.